Plecaczek

LECISZ

 

Mamy emocje, rozmaite zachowania, przyzwyczajenia, charakterek, schemaciki, duperelki,..

Uważamy to za nasze, niezmienne, no i dane nam od Boga.

Nie, to nie jest od Boga, to spuścizna po Adamie.

Bóg dał ci Agape, Bóg chce odnowić twoje emocje poprzez Boże motywacje.

Bóg chce odnowić twoje zachowanie, charakter, schematy myślenia, motywując cię Bożą miłością.

 

Chrześcijanie ciągle mówią o ICH umieraniu,

JA muszę umrzeć, JA muszę codziennie zabijać starą naturę, JA muszę przybijać się do krzyża...

Tymczasem to ON cię JUŻ uśmiercił, pamiętasz? 'nic beze mnie uczynić nie możecie'.

Zrobił to RAZ NA ZAWSZE podczas twojego chrztu.

 

- No tak, Sebastian ale ty nic nie rozumiesz, bo moje życie się nie zmienia,

 coś tu kurka wodna ta woda nie działa.

- Nie, to twoja wiara jeszcze nie działa tak, jak należy.

 Ale spokojnie, wzrastasz w wierze i to proces.

- To co ja nie muszę umierać? Nie mam uśmiercać mojej cielesności?

- To wszystko co odziedziczyłeś w spadku po Adamie, stare sposoby myślenia, złe przyzwyczajenia,

 sprawy ciała(Rzym8:13) to bagaż, za który umarł Jezus i za który ZAPŁACIŁ

 Jeśli KTOŚ zapłacił za coś, co ty jeszcze trzymasz u siebie, to co powinieneś z tym zrobić???

 

Musisz sobie uświadomić jedną kluczową rzecz, jeśli ktoś zapłacił za coś co posiadasz,

nawet jeśli się z tym bardzo zżyłeś, to nie należy to więcej do ciebie.

Ten bagaż należy już do nowego właściciela, nie uważasz, że należałoby mu to oddać,

że trzeba by było się tego pozbyć, że wypadałoby się tego wyrzec?

NIKT z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada,

nie może być moim uczniem

Łuk14:33

 

Diabeł oczywiście zrobi wszystko byś tego nie zrobił, wmówi ci, że ten plecaczek, to twój garb,

że ty i twój plecaczek jedno jesteście, że to część twojej natury, że to twój charakter,

że taki po prostu jesteś, taki się urodziłeś, tak cię wychowano, to TY...  

że musisz umierać, nie wiadomo jak, ale musisz...

to wierutne kłamstwo!

 

To jest bagaż, stare rzeczy, siano, słoma, tandeta i musisz to oddać,

zanim wsiądziesz do samolotu odlatującego do Królestwa Bożego.

Niestety większość chrześcijan stoi z plecaczkiem na lotniskowej karuzeli i kręci się w kółko

całe swoje chrześcijańskie życie, nigdy nie korzystając z biletu 1 klasy do Ziemi Obiecanej.

 

Ojciec ci nigdzie nie obiecał, że twoja przyszłość będzie wyglądać tak, jak ci się zdawało.

Bóg nigdy nie obiecał, że twoje życie będzie wyglądało tak, jak ty to sobie "wymarzyłeś".

Tata nie stworzył cię, byś żył dla siebie. Ani ciebie, ani Jezusa nie zrodził, byście żyli dla siebie.

Stworzył cię, by ON żył w tobie dla innych.

ON nie chce byś był jedno ze swoim plecaczkiem.

TO ON CHCE BYĆ Z TOBĄ JEDNO !

 

A co my robimy? Mało, że za Chiny Ludowe nie chcemy mu oddać tej tandety,

to jeszcze próbujemy zbudować swój świat, swój komfort, swoją reputację, swoje chrześcijaństwo.

Próbujemy być akceptowani, nie odrzuceni, próbujemy coś znaczyć i być kimś.

Doskonale wiecie o czym mówię, każdy z nas to ma.

Próbujemy coś znaczyć, bo budujemy swoją wartość na tym, co cała reszta dookoła o nas powie,

a nie na tym co ON o nas mówi, bo ciągle nie mamy czasu wsłuchać się w ten cichy subtelny głos.

 

Naszym pokarmem jest Adamowa "miłość", która wciąż chce coś w zamian.

Ta "dobrotliwość", która oczekuje by ją zauważyć i pochwalić.

To "miłosierdzie", które chce by ktoś o tym wspomniał lub napisał o nim obszerny artykuł.

Ta prawica, która uczyniła coś zdumiewającego i chcę by niby mimochodem napomknęła o tym lewica.

Chceeeeemy cooooś... znaczyć!

 

Adam zanim upadł, polegał TYLKO I WYŁĄCZNIE na Bogu.

Gdy ludzie upadli zaczęli polegać na sobie nawzajem. Jak się widzą, postrzegają, oceniają,

co znaczą i w oparciu o co, coś znaczą, z reguły ile mają wzrostu stojąc na swoim portfelu,

albo ile mądrości tego świata, ile naukowych przedrostków jest przed ich nazwiskiem,

a jak już są po drugiej stronie, jak Bóg cudownie przez nich działa.

 

Jezus przyszedł i umarł by przywrócić cię do stanu sprzed upadku,

tak jakby NIKT NIGDY nie zjadł z tego drzewa, by Duch Święty zamieszkał w tobie NA ZAWSZE

i by twoja wartość była tylko w Nim. Nie musisz jej szukać nigdzie na zewnątrz.

W żadnej rzeczy, osobie, tytule, ale również służbie, cudzie, cudeńku... na tym świecie.

 

Nigdy nie buduj swojej tożsamości na tym, jak Bóg cię używa!

Buduj swoją tożsamość na tym, jak Bóg cię bezinteresownie kocha

 

Nie możesz budować swojej tożsamości na tym, jak bardzo Bóg cię używa.

Dlaczego? Bo używa cię bezinteresownie i bezwarunkowo. Używa cię tylko w jednym celu.

Byś Go poznał. I byś Go poznał jako bezinteresowną, bezwarunkową miłość Agape.

 

Jeśli skupisz się na tym jak Bóg cię używa i na tym zbudujesz swoją wartość

i na tym chcesz zbudować swój znamienity wizerunek u ludzi, którzy na ciebie patrzą,

to licz się z tym, że to lichy, ludzki fundamencik.

 

Piotr gdy powiedział do Jezusa: "ty jesteś Mesjasz, Syn Boga Żywego" usłyszał od Jezusa,

że objawił mu to Bóg z nieba i na tym szybciutko zbudował swój wizerunek, 'wow ale mnie Bóg używa'.

I kilka kroków później, gdy bąbelki sodóweczki uderzyły mu do głowy, został sprowadzony na ziemię

skonfrontowany z przeuroczą sentencją: idź precz ode mnie SZATANIE,

bo myślisz o tym co ludzkie, a nie o tym co Boże.

 

Nie wykorzystuj tego jak Bóg cię bezinteresownie używa, do budowania na tym czegokolwiek.

Nie raduj się z tego jak Bóg cię używa.

Raduj się, że twoje imię jest zapisane w niebie czcionką Agape.

 

Wszakże nie z tego się radujcie, iż duchy są wam podległe,

radujcie się raczej z tego, iż imiona wasze w niebie są zapisane  - Łuk10:20

 

Jeżeli wciąż potrzebujecie kogokolwiek i cokolwiek innego niż Bóg, by na tym budować swoją wartość

to wasza wartość będzie TYLKO taka, jak otaczający ludzie są was w stanie postrzegać.

 

Ludzie w świecie na tym budują, ich wartość jest zbudowana na piasku, na kredycie,

na którym budują PR, chałupę ze słomy, siana i drewna, ale to sztuczny wizerunek.

Kredyt niestety jest połączony z zaciskającą się pętlą kredytową frustracji i ciągłego biegu, by to wszystko utrzymać na jakimś poziomie, który nie zamieni się w porażkę w oczach otaczających to obserwatorów.

Niestety ten sam model został zaadoptowany do chrześcijaństwa.

 

Chrześcijanie budują fasady, by inni widzieli, że są święci, tymczasem sami w to nie wierzą!

Bóg nie chce ludzi udających, że są święci

Bóg chce ludzi, którzy wierzą, że są święci

 

Nigdy nie buduj swojej tożsamości na tym, jak się prezentujesz w oczach innych,

jak utrzymać ten wizerunek, nawet za cenę kompromisów.

Nie buduj swojej wartości w oparciu o przychylność lub nie przychylność braciszków.

Buduj swoją tożsamość na tym, jak Bóg cię bezinteresownie bezwarunkowo, bezkrytycznie,

bezkompromisowo, bezgranicznie, bezpodstawnie KOCHA i kim jesteś dzięki tej miłości

 

I wtedy nie potrzebujesz NICZEGO i NIKOGO. dlaczego? bo MASZ RELACJĘ!

Twoja wartość jest w Chrystusie. Zostałeś wykupiony Jego drogocenną krwią.

Sam Bóg pofatygował się po ciebie, stał się na tą okoliczność na zawsze człowiekiem,

przyjął cały twój grzech, całą twoją chorobę, wypełnił za ciebie prawo,

po czym został poniżony, opluty, zmasakrowany i przybił to wszystko co przynosiło śmierć do krzyża.

 

Jesteś wykupiony, oczyszczony, uświęcony, zaakceptowany, usynowiony

i postawiony do pozycji w której bezinteresownie kochasz innych,

a nie do pozycji, w której potrzebujesz innych !

 

Nasze chrześcijaństwo ciągle jest oparte na uczuciach, czyli na cielesności.

Zastanawiamy się, jak się dzisiaj czujemy? potrzebujemy dziś modlitwy innych, czy nie?

I w zależności od tego, otaczamy się chrześcijanami i liżemy się nawzajem i tak latami.

"jestem taka zdruzgotana... och nawet nie wiesz, co mi ludzie czynią..."

 

Jezus się nie zastanawiał na krzyżu jak się czuje. Skupiał się na wykonaniu woli Ojca.

Nie czuł - wierzył !

Wierzył w cel jaki był przed nim i był na nim skoncentrowany.

Nie pielgrzymował w oglądaniu, ale w Duchu, w Wierze.

Był świadomy i służył do samego końca, do tego stopnia, że mimo cierpienia,

słuchał co tam jeszcze wyprawiają pod tym krzyżem, by zawołać ostatkiem sił:

"wybacz im Ojcze, bo nie wiedzą co czynią..."

To nie otaczające cię okoliczności mają wpływać na twoje relacje z Ojcem.

To jak postrzegasz Boga i jaką masz z Nim relację ma wpływać na okoliczności.

 

Jedynym powodem, dla którego jeszcze zdarza ci się być sfrustrowany, jest to, że myślisz o sobie.

Jedynym powodem, dla którego jesteś zły, to to, że chcesz mieć racje.

Każda emocja się podnosi gdy myślisz o sobie, co MNIE dotknęło, co MNIE uraziło,

oj ludzie MNIE źle rozumieją, zaleźli MI za skórę, nadepnęli MI na odcisk, grają MI na nerwach...

Jakim cudem? - się pytam.

Skoro stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe? Nowa skóra, nowa pięta, nowe nerwy???

 

Chrześcijaństwo to nie Bóg z nami.

Chrześcijaństwo to Bóg w nas!

Chrześcijaństwo to nie większe chody u Boga.

Chrześcijaństwo to Bóg w nas, wychodzący na przeciw ludzkim potrzebom!

Chrześcijaństwo to nie Bóg spełniający naszą wolę

Chrześcijaństwo to Bóg spełniający swoją wolę w nas!

Chrześcijaństwo to nie deklamowanie "przyjdź królestwo twoje, bądź wola twoja, jak w niebie, tak i..."

Chrześcijaństwo to Królestwo w nas, to Bóg w nas manifestujący swoją wolę TU I TERAZ na ziemi !

Chrześcijaństwo to nie TY robiący dobre uczynki, by zakwalifikować się do zbawienia, czy je UTRZYMAĆ.

Chrześcijaństwo to TY w pełni zakwalifikowany przez to, że uwierzyłeś w Jezusa i przygotowany

do wykonywania Jego uczynków, przygotowanych specjalnie dla ciebie od założenia świata.

 

Odnów swój umysł stosownie do obrazu na jaki zostałeś stworzony

 

Bóg stworzył człowieka na swój obraz.

Niestety wielu ludzi podpuszczonych przez diabła, który czyta im Pismo i interpretuje

odwdzięczyło się tym samym i stworzyli sobie boga na swój obraz.

Boga z sekatorem, obrażonego, potępiającego, sfrustrowanego ludźmi,

odrobinkę bardziej kochającego niż oni,

troszeczkę bardziej dobrego niż oni,

ociupinkę bardziej okazującego łaskę niż oni,

a wszystko ponad ten wizerunek to hiper-zwiedzenie.

Diabeł chce byście się otaczali tymi wszystkimi wersetami z Pisma  

i ich przeuroczymi interpretacjami budzącymi grozę.

Chce byście byli takimi 'uczonymi w Piśmie'.

 

Musisz zdecydować czy chcesz poznać Boga, jakiego chcesz poznać Boga,

w Jakiego Boga chcesz wierzyć i jakiemu Bogu chcesz się podobać.

 

Nie wiem jak wy, ale ja nie chcę być uczony w Piśmie,

chce być durny jak but i prosto wierzyć.

Wierzyć w to, że MÓJ BÓG ma o wiele więcej dobroci,

że MÓJ BÓG ma nieskończenie więcej łaski,

że MÓJ BÓG mnie kocha o wiele bardziej,

niż będę to w stanie kiedykolwiek udowodnić na podstawie Pisma.

Amen

 

 

 

Tags: pokuta , metanoja

JEZUS  BEZ  RELIGII
    •  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.