Apokryfy - czy należy ich się bać?

Duch bojaźni rozsiewa lęk przed sięganie po apokryfy, ale
nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia.
2Tym 1:7

Apokryf to z greki ukryty. Ludzie się boją sięgać po to co ukryte, boją się mimo, że
Chwałą Boga jest rzecz ukryć, chwałą królów jest rzecz odkryć i zbadać
Ks.Przyp.Sal. 25.2

Jeśli Syn Boży nie ufa mieszkającemu w swoim wnętrzu Duchowi Świętemu
nie wierzy że JUŻ jest zwycięzcą, to będzie przerażony na każdą myśl
o tym, by sięgnąć, zbadać, czy cokolwiek przeczytać.
tymczasem DUCHOWY BAROMETR, który mieszka w nich,
jest większy od tego który może ich zwieść.

Wy, dzieci, jesteście z Boga i ZWYCIĘŻYLIŚCIE ICHponieważ
większy jest Ten, który w was jest,
od tego, który jest w świecie
1Jana 4:4

Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie!
1Tes 5:21

Jak mamy zachować coś szlachetnego w naszych sercach, skoro boimi się cokolwiek badać, dotykać, czytać...

Stoi za tym konkretny duch - duch buntu przeciwko poznaniu prawdziwego Boga.
Ten sam duch, który mówi ustami katolickich księży:
- nie czytaj biblii, znałem kogoś kto czytał biblię i zwariował
to ten sam duch, który mówi przez usta protestantów:
- nie czytaj apokryfów, znałem kogoś kto czytał apokryfy i wpadł w obłęd.

Zastanówmy się jaka jest definicja obłędu dla tych osób.
W momencie gdy Duch Prawdy szepcąc w twoim wnętrzu, zaczyna wprowadzać cię w całą prawdę,
i zaczynasz ją odkrywać i poznawać, On chcąc ci to potwierdzić
podsuwa ci teksty, napisane wcześniej przez kogoś, kogo również w nią wprowadzał.

Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę,
Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was.
Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia,
ale teraz jeszcze znieść nie możecie
Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, DOPROWADZI WAS DO CAŁEJ PRAWDY
Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy,
i oznajmi wam RZECZY PRZYSZŁE
Jan16:7,12-13

A gdy odkrywasz i poznajesz prawdę stajesz się niewygodny dla innych, tych przerażonych
zadajesz pytania, które obnażają wielopokoleniowe kłamstwa
gdy zaczynasz im pokazywać, że się mylą, oni ci mówią:
Jak to? większość nie może się mylić!
Jak śmiesz ingerować w tradycję wielu pokoleń, które przez całe stulecia
pieczołowicie poukładały to, w co sobie wygodnie wszyscy wierzymy?!
Jak śmiesz burzyć naszą "świętość"???!

Jedyny racjonalny agrument, który przychodzi im do ich racjonalnej głowy,
to - że zwariowaleś, więc czym prędzej przestrzegają innych przed tobą
i przed tym co przeczytałeś.

 

Czy należy się bać i wystrzegać apokryfów?
Ja sam nie odpowiem wam na to pytanie
Poniżej są dwie przypowieści autorstwa Ducha Świętego.
zostawiam was z nimi i z szeptem odpowiedzi w waszym wnętrzu.

 

 

Przypowieść 1

Wyobraźcie sobie taką sytuację, jest 1939 rok, jesteś młodą kobietą i poznajesz miłość swojego życia.
Pobieracie się, niestety 1 września zaczyna się wojna i twój małżonek dostaje powołanie do wojska
i zostaje wysłany na front. Jedyny kontakt jaki masz z nim to listy.
Piszecie więc do siebie, a listy dochodzą z kilkumiesięcznym opóźnieniem.
Każdy list, który przychodzi od twojego umiłowanego, zamykasz w swojej pięknie zdobionej szkatułce.
Masz ich tam coraz więcej, czytasz je po kilka, kilkadziesiąt razy,
oczekując na powrót swojego umiłowanego.

Piszecie tak miesiącami i latami, czasem okazuje się, że co poniektóre listy
giną w dziwnych okoliecznościach po drodze i nie dochodzi do ciebie,
zatem pojawiają się luki w korespondencji, a co za tym idzie również w relacji między wami
i tego co twój mąż o tobie myśli, jak cię postrzega, ile dla niego znaczysz i jak bardzo cię kocha.

W 72 liście dowiadujesz się, że twój małżonek jest na pierwszej linii frontu,
w bardzo niebezpiecznym miejscu i wyraża w nim zaniepokojenie, czy kiedykolwiek się jeszcze zobaczycie.
To jest jego ostatni list, który do ciebie dociera, po czym wszelki ślad po twoim mężu ginie.

Mijają miesiące, lata, a ty zaczynasz układać swoje życie.
Szkatułka w której przetrzymujesz wszystkie 72 listy stoi na najważniejszym miejscu w twoim domu,
nie dopuszczasz, by osiadał na niej kurz, czyścisz ją i pielęgnujesz.
Za każdym razem gdy chcesz przeczytać jego list, klękasz przed tą szkatułą,
modlisz się, by czytanie tej korespondencji bardziej trafiła do twojego serca,
po czym całujesz ją i otwierasz swoim pięknie zdobionym kluczykiem.
Orientujesz się czasem, że powstał z tego pewnego rodzaju rytuał,
który pomaga ci ogarnąć brak fizycznej bliskości twojego mężczyzny.

Kiedyś przy jednym takim rytuale, dochodzisz do wniosku, że gdyby nawet jeszcze przyszedł jakiś list,
to i tak nie zmieściłby się do twojej szkatułki. Trzebaby było zmienić szkatułę,
a ty przecież tak bardzo już się z nią zżyłaś, pasuje ona do wystoju twojego domu,
pasuje wizualnie, ergonomicznie, kolorystycznie, współgra z firankami i wogóle.
Sama myśl o jakimś dodatkowym liście, wręcz napawa cię to lękiem,
bo gdyby pojawił się jakiś list to wszystko byś musiałabyś wraz ze szkatułką
zmieniać w swoim domu i życiu, by to znowu dopasować,
a ty już przecież masz wszystko już pukładane.

Pewnego dnia dowiadujesz się od przyjaciół, że pojawili się oszuści,
którzy podają się za zaginionych mężów i piszą listy, przestrzegają cię,
byś nie odbierała i pod żadnym pozorem nie czytała takich korespondencji.
Sugerując się tym tym, co ci powiedzieli, przeglądając korespondencję, masz pewne wątpliwości
i dochodzisz do wniosku, że 6 z listów, mogło nie być napisanych przez twojego męża,
wyrzucasz je więc ze szkatułki, pozostałą świętą zawartość 66 listów
zamykasz na 7 spustów, by nie dostało się do niej nic poza skończoną zawartością
i stawiasz ją na swojej pięknej starej komodzie z czasów Marcina Lutra.

Mijają dni, miesiące i lata, ty odprawiasz codziennie swój rytuał,
z rutyny czytasz listy, ale listy listami, a życie życiem.
Poukładałaś sobie życie bez swojego męża, nawet całkiem niźle sobie poukładałaś,
czytasz sobie i wspominasz go, ale to ci wystarcza.
Spotykasz się ze swoimi przyjaciółmi, przy kawce i ciastku 3 razy w tygodniu,
czasem nawet podczas rozmów wspominacie twojego męża,
ale tylko czysto hipotetycznie, rozważając co by to było, gdyby wrócił.

Pewnego pięknego dnia pojawia się w domu ktoś, kto przywozi
znalezioną stertę zaginionych, ukrytych przed tobą listów twojego męża.
Mało tego, że ci je wszystkie wręcza, to jeszcze mówi ci że twój mąż żyje i jest w drodze.
Jest w drodze nie tylko do ciebie, ale jest w drodze powrotnej po ciebie,
by zabrać cię tam, gdzie auktualnie przebywał.

Siedzisz teraz przed tą stertą i masz wątpliwości, bo wszyscy twoi znajomi
wybijają ci z głowy czytanie tych ukrytych przed tobą listów.
Twierdzą, że nie mogą być one prawdziwe, gdyby były od twojego męża,
to powinny przyjść wtedy kiedy były nadane i stanowić zawartość twojej pięknie zdobionej szkatuły,
a nie są w niej, są poza nią, zatem wniosek jest prosty - to musi być kłamstwo i oszustwo.

Kto zna twojego męża? Twoi przyjaciele? Czy ty?
Posłuchaj słomiana wdówko, to ty w swoim sercu najlepiej znasz swojego męża
i nikt nie jest w stanie cię oszukać i podać się za niego.
Nawet jeśli ktoś dopisałby kilka słów do tych listów
twój wewnętrzny barometr jest w stanie to wychwycić.
Jesteś jedno ze swoim mężem od momentu zaślubin
i to jego duch jest w tobie i podpowie ci, który list jest od niego, a który nie jest.
Powiem więcej, nawet jeśli będziesz mieć wątpliwości
co do niektórych rzeczy, które przeczytasz od męża
i będą wydawać ci się kontrowersyjne i pozornie nie do przyjęcia,
pozostawisz je w poczekalni i będziesz je powolutku trawić, tak jak Maria,
która zachowywała wszystkie te słowa i rozważała je w swoim sercu (Łk2:19)

 

 

Przypowieść 2

Czy ktoś z was wie, z ilu kości składa się szkielet czowieka?
Tak, zgadza się, z 206 kości.

Wyobraźmy sobie taką sytuację, że umarł i zaginął bardzo ważny człowiek.
Postanowiono go ekshumować i dzięki zaawansowanej technologii odtworzyć jego wizerunek.
Po otwarciu grobu, nie znaleziono jednak żadnej kości.

Postanowiono otworzyć na szeroką skalę wykopaliska wokół grobu i miejsce koło miejsca,
centymetr po centymetrze zeksplorować w głąb to miejsce w nadzieji znalezienia jego szkieletu.
Po wielu latach prac archeologicznych , przekopaniu wielu kilometrów sześciennych ziemi w głąb i w szerz,
wykopano kilkadziesiąt kości. W związku z tym, że w tym archeo mieli napięty grafik
i odgórne wytyczne, definitywnie zamknięto badania oraz dalsze poszukiwania,
poprzestając na tych 72 kościach.

Poskładano je do kupy i wyszedł z tego pewnego rodzaju korpus,
na podstawie którego utworzono jakiś tam obraz tego człowieka.
Trochę przypominający kadłubka, trochę postacie spod pędzla Picassa, trochę człowieka.
Mimo tego, że potem znajdowano całe mnóstwo innych kości z tego szkieletu,
ci którzy definitywnie zakończyli jego rekonstrukcje nie zgodzili się,
by dokładać do wg nich skończonego wizerunku, cokolwiek.

Zatem kości zostały rzucone, a raczej odrzucone i ukryte.

Jakimś cudem większość zainteresowanych ślepo, bezmyślnie,
bez ducha trzeźwego myślenia, zaufała instytucji archeo,
trzymając się do dnia dzisiejszego jej postanowień
nie ważąc się podważać ich czcigodnych decyzji.

Zbudowali niekompletnego kadłubka i stawiają za nim kropkę.
To jest obraz na jaki próbuje się dziś budować Ciało Chrystusa,
niestety to bardzo niekompletny obraz, bo nie można zbudować szkieletu Ciała Chrystusa
tylko z 1/3 dostępnych kości.

Należy pozbierać nie tylko 72, nie tylko 66, ale jak prorokował Ezechiel:
wszystkie wyschłe kości, by na ich podstawie otoczyć ścięgnami i sprawić,
by obrosły ciałem, i przyodziały się w skórę, i otrzymały ducha po to,
aby ożyły i poznały, że JA JESTEM jest Panem.

Teraz jest czas w kościele, że kości jedna po drugiej zbliżają się do siebie.
i powracają ścięgna i wyrasta ciało, a skóra pokrywa je z wierzchu.


Autor księgi Daniela napisał, że na koniec czasów wzrośnie poznanie.
Bóg nie da się zamknąć w pudełku.
Nie zamierzam nikogo przekonywać, że w jakimś ciasnym kanonie zamkniętym 1700 lat temu,
nie mieszka cała PEŁNIA , to DŚ musi was do tego przekonać.
Kochani, niech łaska będzie z wami
a poznanie prawdy niesie się po krańce ziemii.
Amen

 

 

  # Seb

Tags: apokryf, nag hammadi

JEZUS  BEZ  RELIGII
    •  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.